Tajemnica dziennikarska – koniec złudzeń

W połowie stycznia 2016, dziesiątki tysięcy ludzi manifestowały, w wielu miastach Polski, w obronie swojej prywatności i tajemnicy korespondencji. Domagali się przede wszystkim rezygnacji z wdrożenia zmian dopuszczających praktycznie nieograniczony dostęp policji i innych służb państwowych do informacji dotyczących tego, czym obywatele interesują się w internecie.
Niestety mimo protestów społeczeństwa, negatywnych opinii środowisk: prawnikow, obrońców praw obywatelskich, dziennikarzy, wiekszosc parlamentarna przegłosowała ustawę, która niewątpliwie szkodzi i naszej wolności, i wpłynie negatywnie na polską rzeczywistość.

Posłowie Nowoczesnej w trakcie prac w komisjach sejmowych, a także w Sali plenarnej zgłaszali poprawki do projektu zmian ustawy o policji i innych służbach – tzw. ustawy „inwigilacyjnej”. Jedną z najważniejszych poprawek (niestety jak wiele innych odrzuconą), była zmiana zapisu pozwalającego na wykorzystywanie przez prokuraturę i sąd informacji uzyskanej w trakcie kontroli operacyjnej (najczęściej podsłuchu), która stanowi tajemnicę dziennikarską (ale nie tylko: także lekarską, radcowską czy notarialną). Zgodnie z nowymi przepisami, policjant, lub funkcjonariusz innej służby, kiedy zorientuje się, że ma do czynienia z zapisem rozmowy dziennikarza z informatorem, nie będzie miał obowiązku niezwłocznego niszczenia takiego materiału, a zgodnie z przepisami przekaże go do prokuratury, a ta następnie do sądu. Nawet, jeśli ostatecznie takie informacje nie będą wykorzystane w procesie karnym, to krąg osób poznających np. tożsamość dziennikarskiego informatora, rozszerzy się o grupę prokuratorów i sędziów. Jeżeli będzie to sprawa prowadzona przez ABW, SKW czy CBA (a więc służby specjalne) pomiędzy sądem a służbą pośredniczyć będzie prokurator generalny. Prokurator generalny – który w myśl uchwalanej właśnie nowej ustawy o prokuraturze, będzie jednocześnie politykiem i członkiem rządu.

Dotychczas prawo przewidywało, że dziennikarz może być zwolniony z tajemnicy dziennikarskiej, tylko pod warunkiem, że postępowanie karne toczy się w związku z jednym z najcięższych przestępstw wymienionych w art. 240 kodeksu karnego (zabójstwa, szpiegostwa, zamachu stanu, terroryzmu). Nieuregulowane były jednak przypadki, gdy służby państwowe, na skutek działań operacyjno-rozpoznawczych, dotarły do informacji będącej tajemnicą, bez zgody i wiedzy dziennikarza. Środowiska prawnicze od wielu lat domagały się uregulowania sytuacji tak, aby materiały objęte tajemnicą były niszczone, a nie wykorzystywane. Z taką opinią zgodził się Trybunał Konstytucyjny, który w 2014 roku wydał wyrok, aby materiały uzyskane z inwigilacji podejrzanych, ale mogące doprowadzić do ujawnienia tajemnicy w przypadkach przestępstw innych niż wskazane w art. 240 kk., były bezwzględnie niszczone.

Ustawa, niedawno uchwalona przez Sejm i Senat (i podpisana już przez Prezydenta) jest sprzeczna z wyrokiem TK. Nie tylko nie nakłada na służby obowiązku niszczenia materiałów, ale dopuszcza procedurę ich badania także w przypadkach innych niż dotyczące katalogu najpoważniejszych przestępstw.

Tajemnica dziennikarska jest jednym z najważniejszym elementów gwarantujących wolność słowa. Demokratyczne państwa prawa uznają, że ważniejsza jest ochrona anonimowości osoby informującej media np. o korupcji czy nadużyciach władzy, niż możliwość ścigania i ukarania sprawców mniej niebezpiecznych przestępstw (tym bardziej, że tych ostatnich daje się ścigać także innymi metodami niż za pośrednictwem dziennikarzy). Jeżeli autorzy piszący o kulisach władzy nie będą mieli możliwości zapewnienia anonimowości swoich źródeł przestaną pisać o nadużyciach. Szczególnie wyraźnie będzie to widać na przykładzie sygnalistów (Świat ich nazywa whistleblower’ami). Od dawna w państwach rozwiniętych uważa się, że świadomi sygnaliści są najskuteczniejszym narzędziem zwalczania nadużyć zarówno w korporacjach jak i w administracji. Jednak jak będzie można liczyć na ich aktywność, kiedy telefon do dziennikarza może oznaczać bardzo poważne kłopoty?

Czy nasi Parlamentarzyści opamiętają się i zmienią uchwaloną przez siebie ustawę, aby chronić tajemnicę dziennikarską ? Czas pokaże, choć szanse na to w obecnym układzie są niewielkie.

Autor: Piotr Niemczyk

NAPISZ DO NAS

Masz pytanie lub komentarz? Czekamy na Twoją wiadomość!

Wysyłanie

©2018 .Nowoczesna Wszelkie prawa zastrzeżone

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?